Wspieranie lokalnych firm odzieżowych – made in Poland zyskuje na popularności

19.03.2026

Wspieranie lokalnych firm odzieżowych – made in Poland zyskuje na popularności

Rynek produktów tekstylnych zmienia się bardzo intensywnie, co nie pozostaje bez wpływu na decyzje konsumentów. Rozwój platform e-commerce, wykorzystanie sztucznej inteligencji, konflikty militarne, przekładające się na ceny surowców i łańcuch dostaw, zmiana modeli biznesowych, czy rosnący udział sprzedaży odzieży używanej wpływają na obecny kształt rynku. Dodatkowo łatwa dostępność bardzo taniej odzieży i dodatków na takich platformach jak Shein czy Temu sprawiły, że coraz częściej powraca temat świadomej konsumpcji dóbr.

Według raportu McKinsey & Company „The State of Fashion 2026”, konsumenci coraz częściej stają się „łowcami wartości”. Zaczynają zwracać uwagę na takie aspekty jak naturalne surowce, ekologiczna produkcja, certyfikaty, jakość wyrobu. Poszukują odzieży, która przetrwa lata lub jest objęta systemem napraw ze strony producenta. Dodatkowym czynnikiem, który może wpływać na wybór to kraj produkcji i chęć wspierania lokalnych wytwórców. Dlaczego ma to większe znaczenie niż się wydaje?

Po pierwsze – łańcuch dostaw i ekonomia

Wyprodukowanie wyrobu tekstylnego to złożony proces, w który jest zaangażowane wiele podmiotów. Przędzalnie, tkalnie, dziewiarnie, farbiarnie, drukarnie , fabryki nici, wkładów odzieżowych, hurtownie tkanin i dzianin, producenci akcesoriów (guzików, suwaków, itp.), szwalnie, krojownie, producenci opakowań i drukowanych materiałów reklamowych, metek i wiele innych. Im bardziej pracochłonny i złożony produkt, np.: zimowa kurtka, tym więcej elementów składa się na to, aby wyrób stał się pełnowartościowy i kompletny. Co za tym idzie – ilość podmiotów, nakład pracy i koszty związane z wyprodukowaniem tego produktu zwiększa się. Im więcej tych elementów zostanie pozyskanych od lokalnych dostawców, a sam wyrób zostanie wyprodukowany przez rodzimą firmę, tym więcej podatków wpłynie do budżetu.

Ekologia = lokalność

Im bliżej tym bardziej eko? Ma to swoje uzasadnienie. Im mniejszą odległość ma do pokonania produkt od szwalni do rąk klienta, tym mniej śladu węglowego generuje podczas transportu. Im więcej dodatków i akcesoriów zostanie wyprodukowanych na miejscu, tym krótszy staje się łańcuch dostaw. Materiał utkany w polskiej tkalni i barwiony w zakładzie włókienniczym w sąsiedniej miejscowości, to oszczędność setek tysięcy kilometrów już na samym początku. Nawet w przypadku sprowadzenia przędzy z zagranicy. Zlecając usługi lokalnym podwykonawcom, firmy są bardziej elastyczne, szybciej reagują na potrzeby klienta,  mają większą kontrolę nad procesem obróbki i jednocześnie wspierają inne podmioty z branży działające w Polsce.

Szkodliwe substancje

Na zlecenie Federacji Konsumentów, Łódzki Instytut Włókienniczy (ŁIT) przebadał 29 produktów, głównie ubrania, bieliznę, buty i biżuterię zakupionych losowo na platformach Shein i Temu. Badania przeprowadzono zgodnie z wymaganiami rozporządzenia REACH (Rozporządzenie WE nr 1907/2026 PE i Rady z dnia 18.12.2006, w sprawie oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów). Na podstawie tych badań w kwietniu 2025 roku opublikowano raport „Niskie ceny, wysokie ryzyko”, Okazało się, że 57,6% przebadanych produktów zawierało metale ciężkie (chrom, nikiel, kobalt czy ołów) w stężeniach przekraczających normy UE.

Jaki to ma związek z lokalnymi firmami produkującymi odzież i akcesoria? Większy niż można byłoby przypuszczać. Przedsiębiorstwa działające w Polsce a więc i w UE, są zobowiązane do przestrzegania obowiązujących norm jakościowych i środowiskowych. Większe wymagania pociągają za sobą wyższe koszty prowadzenia działalności. Wspierając lokalne marki stawiamy na firmy, które pomimo dużo bardziej rygorystycznych warunków, starają się konkurować z zalewem masowej, taniej, ale nie zawsze bezpiecznej odzieży z popularnych azjatyckich platform sprzedażowych.

Cena, cena i jeszcze raz cena

Produkty wytworzone w Polsce przez rodzime marki bywają więc często droższe niż ich podobne wersje dostępne w globalnych sieciach. Dodatkowo mniejsza skala produkcyjna wymaga zupełnie innego modelu biznesowego niż działalność globalnych gigantów. Przekłada się to nie tylko na charakter marki, ale również na cenę. Jeśli jednak jakość t-shirtu za 100 zł po 50 praniach będzie nadal bardzo dobra, finalnie będzie to wydatek bardziej opłacalny, niż w przypadku analogicznego produktu za 30 zł zdeformowanego po drugim praniu.

„Polska Marka” a „Produkcja w Polsce”- diabeł tkwi w szczegółach

Zanim zdecydujemy się na zakup danej sztuki odzieży, warto rozróżnić dwie kategorie produktów, które możemy znaleźć:

  • Polska Marka: firma ma siedzibę w Polsce, projektuje tu odzież, ale produkcję może zlecać w Azji czy Turcji
  • Produkt „Made in Poland”: siedziba firmy jak i zaplecze produkcyjne znajduje się w Polsce, ubranie zostało zaprojektowane i fizycznie uszyte w lokalnej szwalni/pracowni. Taki model daje pracę specjalistom i rzemieślnikom na miejscu.

Najbardziej optymalnym wyborem byłaby więc druga opcja, jednak już zakup pierwszego typu produktów jest zawsze częścią bardziej świadomego modelu zakupowego

Sygnał dla rynku

Lokalny konsumencki patriotyzm nie jest obowiązkiem. Warto jednak, mając możliwość wyboru, sygnalizować producentom, jak ma wyglądać rynek i czego oczekujemy, jako świadomi konsumenci. Wspieranie lokalnego biznesu przekłada się nie tylko na jakość ubrań. Firmy z polskim kapitałem, działające lokalnie, zatrudniające pracowników z bliskiego otoczenia , płacące podatki w Polsce, mają wpływ na sieć wzajemnych gospodarczych relacji, a przede wszystkim są bardziej odporne na zawirowania w kontekście globalnego łańcucha dostaw.